Chrupiące kotleciki z soczewicy: roślinny obiad dla dzieci bez narzekania

0
1
Rate this post
Chrupiące kotleciki z soczewicy: roślinny obiad dla dzieci bez narzekania
Źródło: Pexels | Autor: Anshu Kumar

Dlaczego chrupiące kotleciki z soczewicy to obiad, który dzieci naprawdę zjedzą

Soczewica w wersji dla niejadka

Soczewica kojarzy się wielu dorosłym z „dietą wege” albo z ciężkim, gęstym gulaszem. Dla dzieci to często po prostu coś nowego i podejrzanego. Chrupiące kotleciki z soczewicy odczarowują tę roślinę: mają znany kształt, przypominają klasyczne mielone, są złociste, pachną przyprawami, a w środku miękkie i delikatne. Dziecko widzi „kotlecika”, a nie „straszną soczewicę”. To prosty sposób, aby przemycić roślinny białkowy obiad dla dzieci bez narzekania przy stole.

Z perspektywy rodzica to ogromne ułatwienie. Kotleciki można przygotować wcześniej, zamrozić albo trzymać w lodówce, podawać na obiad, kolację czy do lunchboxa. Dobrze znoszą odgrzewanie, nie rozpadają się w pudełku, a do tego świetnie smakują na ciepło i na zimno. To solidna baza posiłku, do której wystarczy dorzucić prosty dodatek – ziemniaki, kaszę, ryż lub makaron – oraz warzywa.

Dzieci lubią chrupiące jedzenie. Chrupka panierka, delikatny środek, łagodny smak – to połączenie idealne. W przeciwieństwie do tradycyjnych mielonych, kotleciki z soczewicy nie są ciężkie, nie ociekają tłuszczem i nie powodują uczucia „przejedzenia”. Dla rodzica to dodatkowy bonus: mniej marudzenia, że „brzuch boli”, a więcej zjedzonego białka i błonnika.

Roślinne białko w praktycznej formie

Soczewica jest jednym z najbardziej przyjaznych dla dzieci strączków. Gotuje się ją szybko, nie wymaga długiego moczenia, a jej delikatny smak łatwo doprawić. W kotlecikach soczewica łączy się z dodatkami: warzywami, płatkami owsianymi, kaszą, jajkiem lub mielonym siemieniem lnianym – powstaje pełnowartościowe, roślinne danie dla przedszkolaka, starszaka i nastolatka.

Roślinny obiad dla dzieci z soczewicą w roli głównej pozwala ograniczyć mięso bez rewolucji w jadłospisie. Zamiast „dziwnych dań wege” rodzina dostaje swojskie kotleciki, które można podać z tradycyjnymi dodatkami. Dziecko szybko przyzwyczaja się do tego, że czasem kotlecik jest mięsny, a czasem z soczewicy, ciecierzycy czy fasoli – i nie traktuje tego jako kary czy gorszego posiłku.

Przy regularnym wprowadzaniu takich roślinnych obiadów nawet bardzo mięsolubne dzieci zaczynają akceptować soczewicę jako coś normalnego. Wielu rodziców zauważa, że po kilku tygodniach kotleciki z soczewicy przestają być „alternatywą”, a stają się stałym, lubianym elementem jadłospisu.

Dlaczego dzieci narzekają na warzywne obiady i jak to obejść

Narzekanie dzieci na warzywne obiady ma zwykle kilka powodów: nieznany smak, nieatrakcyjny wygląd, zbyt duże kawałki warzyw lub po prostu złe skojarzenia („to jest zdrowe, czyli niesmaczne”). Chrupiące kotleciki z soczewicy dotykają wszystkich tych punktów naraz: są znajome z formy, mają gładką strukturę, a warzywa są w nich zmiksowane lub drobno starte. Dziecko nie widzi „wielkiej marchewki” czy „podejrzanej cebuli” – wszystko jest połączone w jednolitą masę.

Dobry trik to podawanie kotlecików z tym, co dziecko już lubi: frytki z piekarnika, pieczone ziemniaki, ulubiony makaron, słodki keczup, domowy sos jogurtowy. Im bardziej znajome dodatki, tym mniej oporu przed „nową” kotlecikową wersją obiadu. Można też wykorzystać nazwę: zamiast „kotleciki z soczewicy” – „chrupiące kotlety obiadowe”, „złote krążki”, „chrupki obiad”. Nazwa nic nie zmienia w składzie, ale często zmienia nastawienie przy pierwszej próbie.

Chrupiące kotleciki z soczewicy: roślinny obiad dla dzieci bez narzekania
Źródło: Pexels | Autor: Anshu Kumar

Dlaczego soczewica to świetna baza obiadu dla dzieci

Składniki odżywcze w soczewicy w prostym ujęciu

Soczewica to mała roślina strączkowa o dużej zawartości składników odżywczych, szczególnie ważnych w diecie rosnącego dziecka. W połączeniu z innymi produktami roślinnymi tworzy sycący, wartościowy posiłek. W codziennej kuchni rodzica interesuje przede wszystkim, czy dziecko po takim obiedzie będzie najedzone, czy dostanie odpowiednią porcję białka i czy to rzeczywiście zdrowa alternatywa dla mięsa.

SkładnikSoczewica ugotowana (ok. 100 g)Co to daje dziecku
Białkook. 8–9 gBudulec mięśni, kości, odporności
Błonnikok. 7–8 gLepsze trawienie, sytość po posiłku
Żelazook. 3 mgWsparcie koncentracji, mniejsze ryzyko niedoborów
Kwas foliowywysoka zawartośćRozwój układu nerwowego i krwiotwórczego
Magnez, potaszauważalne ilościSprawna praca mięśni i układu nerwowego

W kotlecikach z soczewicy oprócz samej soczewicy pojawiają się zwykle jajka lub siemię lniane, płatki owsiane, kasza, warzywa. To jeszcze bardziej podnosi wartość odżywczą: rośnie ilość błonnika, zdrowych tłuszczów, witamin z warzyw, a połączenie białka z różnych źródeł tworzy pełniejszy profil aminokwasów.

Sycący, ale nie ciężki obiad dla aktywnych dzieci

Roślinny obiad dla dzieci powinien mieć dwa kluczowe parametry: dawać poczucie sytości na kilka godzin i jednocześnie nie „przygniatać” układu pokarmowego. Kotleciki z soczewicy spełniają oba warunki. Dzięki dużej zawartości błonnika i białka dziecko nie prosi o kolejną przekąskę 30 minut po obiedzie, ale też nie zasypia przy stole z przejedzenia.

W porównaniu z tradycyjnymi mielonymi, kotleciki z soczewicy są lżejsze, zawierają mniej nasyconych tłuszczów i cholesterolu. Dzieci, które mają skłonność do bólu brzucha po tłustych obiadach, często lepiej tolerują roślinne kotlety. Odpowiednie ugotowanie soczewicy i jej dobre doprawienie sprawiają, że trawienie jest spokojniejsze, a brzuszek mniej obciążony.

Soczewica w diecie dziecka: od kiedy i jak wprowadzać

Soczewicę można wprowadzać do diety dziecka stosunkowo wcześnie – zwykle około 9–12 miesiąca życia, po konsultacji z pediatrą i obserwacji reakcji na inne strączki. Na początku najlepiej sprawdza się soczewica czerwona, bo jest delikatniejsza, szybciej się gotuje i zwykle jest lepiej tolerowana.

Kotleciki z soczewicy mogą pojawić się u małych dzieci w wersji bez soli, drobniej zmiksowanej, bez mocnych przypraw. Dla starszych dzieci (przedszkolaki, uczniowie) można już spokojnie używać przypraw typu czosnek, słodka papryka, zioła, majeranek, a nawet odrobina curry. Ważne, by konsystencja była łatwa do gryzienia – praktycznie każdy kotlecik powinien dać się rozgnieść widelcem.

Jeśli dziecko ma wrażliwy brzuch, początkowo warto podawać mniejsze porcje: 1–2 małe kotleciki z soczewicy jako dodatek, a nie od razu pełny talerz. Po kilku próbach organizm zwykle się przyzwyczaja, zwłaszcza jeśli równolegle w diecie jest dużo warzyw, kasz i produktów pełnoziarnistych.

Dwie dziewczynki bawiące się w klaskanie na dworze
Źródło: Pexels | Autor: Mary Taylor

Podstawowy przepis: chrupiące kotleciki z soczewicy krok po kroku

Lista składników na rodzinny obiad

Poniższa baza przepisu jest tak skonstruowana, aby wystarczyła na obiad dla rodziny 2+2 z zapasem na kolejny dzień (ok. 14–18 małych kotlecików, w zależności od wielkości).

  • 1 szklanka suchej soczewicy (najlepiej czerwonej lub zielonej)
  • 1 średnia cebula
  • 1 średnia marchewka
  • 2 ząbki czosnku (lub 1 ząbek, jeśli dziecko nie lubi intensywnego smaku)
  • 1 jajko (dla wersji bez jajek – patrz dalej)
  • ok. 1 szklanka płatków owsianych (górskie lub błyskawiczne) albo bułki tartej
  • 2–3 łyżki oleju rzepakowego lub innego oleju do smażenia lub pieczenia
  • przyprawy: sól (dla młodszych dzieci mniej), słodka papryka, odrobina majeranku, pieprz, ewentualnie szczypta kuminu lub curry
  • opcjonalnie: natka pietruszki, koperek, starty ser żółty lub mozzarella dla jeszcze łagodniejszego smaku
Przeczytaj również:  Halloweenowe przekąski – zdrowe i zabawne smakołyki

Z tej bazy można tworzyć różne warianty: dodawać więcej warzyw, zmieniać przyprawy, zamieniać część płatków owsianych na kaszę jaglaną czy ryż. Najważniejsze jest uzyskanie zwartej, ale nie suchej masy, którą da się łatwo formować w małe kotleciki.

Gotowanie soczewicy i przygotowanie bazy

Soczewicę przed gotowaniem dobrze jest przepłukać na sicie pod bieżącą wodą. Usuwa to ewentualne zanieczyszczenia i poprawia smak. Czerwoną soczewicę gotuje się zwykle około 10–15 minut, zieloną nieco dłużej – 20–25 minut. Ziarna mają być miękkie, ale nie rozgotowane na papkę – choć lekkie rozpadanie się nie szkodzi, bo i tak będą rozgniatane.

Proporcja wody do soczewicy to mniej więcej 2,5:1. Po ugotowaniu soczewicę trzeba dobrze odcedzić na sicie. To ważne, bo nadmiar wody sprawi, że masa na kotleciki będzie zbyt rzadka. Można soczewicę nawet lekko odcisnąć łyżką. Im bardziej sucha, tym łatwiej dobrać ilość płatków czy bułki tartej.

W międzyczasie cebulę i marchewkę należy drobno posiekać lub zetrzeć na tarce (marchewkę najlepiej na małych oczkach). Cebulę można poddusić z odrobiną oleju na patelni, aż będzie szklista i lekko słodkawa – dzieci często lepiej reagują na taki delikatny smak niż na surową, ostrą cebulę. Czosnek można dodać pod koniec duszenia lub przecisnąć przez praskę do gotowej masy.

Mieszanie składników i doprawianie masy

Ugotowaną i odcedzoną soczewicę należy przełożyć do większej miski. Dodać podsmażoną cebulę, startą marchewkę, czosnek, jajko oraz przyprawy. Na tym etapie można też dodać drobno posiekaną natkę pietruszki czy koperek – zielone kropki w kotlecikach wyglądają apetycznie, choć przy bardzo podejrzliwych dzieciach lepiej zacząć od gładkiej wersji.

Płatki owsiane lub bułkę tartą dodaje się stopniowo, mieszając całość ręką lub łyżką. Konsystencja powinna przypominać gęstą, plastyczną masę – jak na tradycyjne mielone. Jeśli masa jest zbyt rzadka, dodajemy więcej płatków; jeśli zbyt sucha – odrobinę wody, mleka lub przecieru pomidorowego. Dobrze jest zostawić masę na 10–15 minut, aby płatki owsiane wchłonęły wilgoć i całość lekko zgęstniała.

Dla bardziej „mięsnej” struktury można część soczewicy zostawić w całości, a część delikatnie rozgnieść widelcem lub zmiksować blenderem. Dzieci o wrażliwych buziach często lepiej akceptują całkowicie gładką masę, natomiast starszaki lubią, gdy w kotleciku czuć pojedyncze ziarenka.

Formowanie i pieczenie lub smażenie kotlecików

Z masy lepimy małe kotleciki wielkości dziecięcej dłoni lub nawet mniejsze „kulki” spłaszczone na mini placuszki. Dla bardzo małych dzieci lepsze są mniejsze, cienkie kotleciki – łatwiej je gryźć i trzymać w rączce. Ręce można zwilżyć wodą, aby masa mniej się kleiła.

Kotleciki można przygotować na dwa główne sposoby:

  • Pieczenie w piekarniku – opcja lżejsza, mniej tłuszczu, łatwa przy większej ilości. Kotleciki układa się na papierze do pieczenia, opcjonalnie lekko smaruje olejem. Piec w 180–190°C (góra–dół) przez ok. 20–25 minut, w połowie czasu można je delikatnie odwrócić. Wychodzą złociste i chrupiące z zewnątrz.
  • Smażenie na patelni – bardziej przypomina tradycyjne mielone. Na rozgrzany olej kładzie się kotleciki i smaży z obu stron po 3–4 minuty, aż będą rumiane. Warstwa oleju nie musi być gruba; wystarczy cienki film na dnie patelni.

Podawanie kotlecików: dodatki, które dzieci rzeczywiście jedzą

Same kotleciki z soczewicy to dopiero połowa sukcesu. Druga to dodatki, które zadziałają jak „bezpieczna baza” i pomogą dziecku oswoić nowy smak. Zamiast wymyślnych kompozycji lepiej sprawdzają się proste połączenia, znane już z domowego stołu.

Kilka zestawów, które zwykle dobrze wchodzą nawet nieufnym maluchom:

  • Klasyka „jak mielone” – ziemniaki puree lub z wody, do tego marchewka z groszkiem albo gotowana fasolka szparagowa. Całość można polać odrobiną domowego sosu pomidorowego.
  • Wersja „fast-food” w zdrowszym wydaniu – pieczone frytki z ziemniaków lub batatów, kotleciki z soczewicy i mała miseczka dipu jogurtowego. Dziecko widzi „frytki i kotlecika”, a nie „dziwne roślinne wynalazki”.
  • Obiad makaronowy – małe kotleciki podane z makaronem i sosem pomidorowym lub jogurtowo-czosnkowym. Kotleciki można pokroić w paseczki i wymieszać z makaronem jak pulpeciki.
  • Kolacja na ciepło – kotleciki z pieczywem pełnoziarnistym, plasterkami ogórka, papryki, dodatkiem hummusu lub pasty z awokado.

Dzieci często łatwiej akceptują nowe danie, gdy na talerzu jest chociaż jeden dobrze znany element. Dlatego przy pierwszych podejściach lepiej zestawić kotleciki z soczewicy z ulubioną kaszą czy makaronem niż eksperymentować ze wszystkimi składnikami naraz.

Jak zachęcić dziecko do jedzenia roślinnych kotlecików

Soczewica brzmi podejrzanie, ale „chrupiący kotlecik” już nie. Sama nazwa potrafi zrobić sporą różnicę. Zamiast podkreślać, że to danie „zdrowe” albo „wegetariańskie”, lepiej mówić o tym, że jest pyszne, chrupiące i że można je jeść rękami.

Sprawdza się kilka prostych trików:

  • Wspólne lepienie – dzieci, które uczestniczą w formowaniu kotlecików, znacznie chętniej ich potem próbują. Starszakom można dać własną miseczkę masy i pozwolić na tworzenie mini kotlecików, serduszek czy „klopsików”.
  • Mini porcja na start – zamiast kłaść na talerzu trzy duże kotlety, lepiej podać jeden mały obok znanego dania. „Spróbuj kawałek” budzi mniej oporu niż „zjedz obiad”.
  • Sos do maczania – wiele dzieci kocha maczanie. Prostym dipem z jogurtu, odrobiny majonezu i szczypiorku można uratować niejedno warzywne danie.
  • Porównanie do lubianego dania – „To takie nasze domowe nuggetsy” brzmi dla dziecka zupełnie inaczej niż „Dziś mamy kotleciki z roślin strączkowych”.

Jeśli dziecko zdecydowanie odmawia spróbowania, czasem pomaga odłożenie kotlecików na kolejny dzień i podanie ich w innym kontekście – np. w bułce jako „burgera” albo pokrojonych w paseczki jako przegryzkę do lunchboxa.

Przepisy bez jajek i nabiału – wersja wegańska

Kotleciki z soczewicy bardzo łatwo przerobić na wersję całkowicie roślinną. Trzeba tylko zastąpić jajko i ewentualny ser innymi, równie „sklejającymi” składnikami.

  • Siemię lniane mielone – 1 łyżka mielonego siemienia + 3 łyżki ciepłej wody, odstawione na kilka minut, tworzą tzw. „jajko lniane”. Tę ilość traktuje się jak jedno jajko w przepisie.
  • Nasiona chia – podobnie jak siemię, po połączeniu z wodą żelują i wiążą masę. Zwykle wystarcza 1 łyżka nasion na 3 łyżki wody.
  • Puree z warzyw – ugotowana i rozgnieciona dynia, marchewka czy batat świetnie zagęszczają masę i nadają delikatną słodycz lubiany przez dzieci.
  • Tofu – rozgniecione tofu naturalne lub jedwabiste dodaje białka i pomaga w utrzymaniu struktury kotlecika. Dobrze łączy się z przyprawami, praktycznie nie zmieniając smaku.

W wersji bez nabiału dip jogurtowy można zastąpić sojowym jogurtem naturalnym lub pastą z ciecierzycy (hummus z niewielką ilością czosnku) – obie opcje są łagodne i dobrze znoszone przez dzieci.

Kotleciki z soczewicy w lunchboxie i na wynos

Roślinne kotleciki świetnie sprawdzają się jako „mobilne” jedzenie – nie rozpływają się, nie wymagają podgrzewania i smakują także na zimno. To dobry kandydat do pudełka śniadaniowego do szkoły czy na wycieczkę.

Kilka praktycznych pomysłów na zapakowanie:

  • Mini burgery – mała bułka pełnoziarnista, przekrojona na pół, w środku kotlecik z soczewicy, liść sałaty, plasterek ogórka, odrobina ketchupu. Wygląda jak fast-food, a jest pełnowartościowym posiłkiem.
  • „Kulki mocy” z soczewicy – z tej samej masy można uformować mniejsze, okrągłe kotleciki wielkości orzecha włoskiego. Dziecko je palcami jak przekąskę, obok w pudełku kilka pomidorków koktajlowych i kawałki warzyw.
  • Wrapy i tortille – kawałki kotlecików zawinięte w tortillę z warzywami i sosem jogurtowym lub hummusem. Dobrze trzymają się w ręku i nie rozpadają.
Przeczytaj również:  Pizza w wersji mini – idealna na dziecięcy obiad

Aby kotleciki zachowały swój kształt i konsystencję, do lunchboxa najlepiej wkładać je całkowicie wystudzone. Można je też zawinąć oddzielnie w papier śniadaniowy, żeby nie nasiąkły wilgocią z warzyw.

Jak przechowywać i mrozić kotleciki z soczewicy

Przygotowanie większej porcji na zapas oszczędza czas w zabiegane dni. Kotleciki z soczewicy dobrze znoszą przechowywanie, zarówno w lodówce, jak i w zamrażarce.

W codziennym rytmie domowym sprawdza się taki schemat:

  • W lodówce – gotowe, upieczone lub usmażone kotleciki można trzymać w szczelnym pojemniku 2–3 dni. Przed podaniem wystarczy je podgrzać na suchej patelni, w piekarniku lub w mikrofalówce (choć wtedy trochę tracą chrupkość).
  • W zamrażarce – można mrozić zarówno surowe, jak i już upieczone kotleciki. Surowe kotlety najlepiej najpierw rozłożyć na desce, zamrozić pojedynczo, a potem przełożyć do woreczka. Dzięki temu nie sklejają się w jedną bryłę.

Przy surowych kotletach przed pieczeniem lub smażeniem dobrze jest przełożyć je z zamrażarki do lodówki na noc. Upieczone kotleciki można z kolei wrzucać prosto z zamrażarki na rozgrzaną patelnię lub do piekarnika – wystarczy kilka minut, aby odżyły i odzyskały chrupkość.

Warianty smakowe: jak nie znudzić się jednym przepisem

Ta sama baza z soczewicy może smakować za każdym razem inaczej. Kilka drobnych zmian w dodatkach i przyprawach sprawia, że danie zyskuje nowy charakter, a dziecko nie ma poczucia, że ciągle dostaje „to samo”.

Kilka prostych inspiracji:

  • Wersja „marchewka & ser” – do podstawowego przepisu dodaj więcej startej marchewki i garść drobno startego sera żółtego lub mozzarelli. Smak jest łagodny, lekko słodkawy.
  • Kotleciki „pizza” – do masy dorzuć oregano, bazylię, odrobinę koncentratu pomidorowego i starty ser. Podawaj z sosem pomidorowym; dla dziecka brzmi to jak „pizza w kotleciku”.
  • Wersja z kaszą jaglaną – część soczewicy zastąp ugotowaną kaszą jaglaną (np. pół na pół). Kasza jaglana sprawia, że kotlety są jeszcze delikatniejsze i dobrze trzymają formę.
  • „Orientalne” kotleciki – do przypraw dodaj odrobinę curry, kurkumy i mielonego kuminu, a do masy drobno pokrojoną paprykę. Takie kotleciki ładnie komponują się z ryżem i warzywami.

Przy dzieciach lepiej zmieniać tylko jeden element naraz – jeśli poprzednio kotleciki były hitem, można jedynie lekko podkręcić przyprawy lub dodać jedno warzywo, zamiast zmieniać cały skład.

Konsystencja i stopień rozdrobnienia a bezpieczeństwo dla młodszych dzieci

Przy dzieciach poniżej trzeciego roku życia szczególnie liczy się konsystencja dania. Kotleciki z soczewicy można łatwo dopasować do etapu rozwoju – od niemal gładkiej pasty po bardziej wyczuwalną strukturę.

  • Dla maluchów po rozszerzaniu diety – masa powinna być dobrze zblendowana, bez większych kawałków. Upieczone lub usmażone kotleciki podaje się rozgniecione widelcem, można je też lekko wymieszać z warzywnym puree.
  • Dla przedszkolaków – część soczewicy można zostawić w całości, a warzywa zetrzeć na drobnych oczkach. Kotleciki są miękkie, ale struktura już bardziej złożona, co pomaga w nauce gryzienia.
  • Dla starszych dzieci – można dorzucić drobne kawałki warzyw (papryka, kukurydza, brokuł) i użyć mniej blendera, aby w środku było „co pochrupać”.

Jeśli dziecko ma tendencję do krztuszenia się, lepiej unikać bardzo twardej, mocno zrumienionej skórki i zbyt grubych, zbitych kotletów. Lepiej sprawdzają się nieco cieńsze, równomiernie upieczone placuszki, które łatwo się rozpadają pod naciskiem widelca.

Kotleciki z soczewicy jako sposób na oswojenie strączków

U wielu dzieci pierwsze próby z fasolą czy ciecierzycą kończą się skrzywioną miną. Soczewica ma przewagę – jest delikatniejsza, szybciej się gotuje, a w formie kotlecika staje się znacznie bardziej „przyjazna” wizualnie i smakowo.

Kotlecik to znany kształt. Jeśli przyprawy są podobne do tych z tradycyjnych mielonych, dziecko często nawet nie zauważa, że głównym składnikiem nie jest mięso. Dopiero później można spokojnie opowiedzieć, że te „dobre kotleciki” są z roślin i że właśnie dzięki nim rosną mięśnie i siła.

Wprowadzenie kotlecików z soczewicy raz w tygodniu jako stałego elementu jadłospisu stopniowo przyzwyczaja dziecko do smaku roślin strączkowych. Potem łatwiej przejść do innych form – zup kremów z soczewicą, gulaszy czy past kanapkowych.

Domowe sosy i dipy, które ratują każdy kotlecik

Dla wielu dzieci sos to najważniejszy element obiadu. Kotleciki z soczewicy zyskują, gdy towarzyszy im coś kremowego lub intensywniejszego w smaku, co można nabierać razem z kęsem.

Kilka prostych propozycji, które da się przygotować w kilka minut:

  • Dip jogurtowo-ziołowy – jogurt naturalny (lub roślinny), szczypta soli, posiekany koperek lub szczypiorek, odrobina soku z cytryny. Łagodny, pasuje do większości wersji kotlecików.
  • Sos pomidorowy – passatę lub przecier pomidorowy podgrzać z odrobiną oliwy, czosnku i oregano. Można delikatnie dosłodzić, jeśli pomidory są kwaśne.
  • Domowy „ketchup” – zblendowana, lekko doprawiona pasta z pieczonych pomidorów i papryki. Smakuje jak ketchup, ale ma o wiele mniej cukru.
  • Hummus dla dzieci – klasyczny hummus, ale z mniejszą ilością czosnku i soku z cytryny. Można dodać upieczoną marchewkę lub dynię, aby był słodszy i bardziej kremowy.

Wystarczy mała miseczka sosu na środku stołu, aby kotleciki zniknęły szybciej. Dzieci lubią mieć poczucie wyboru i decydować, ile sosu nałożyć, w co maczać i jak połączyć składniki na talerzu.